The part of me

Ten rok zaczął się wielokrotnymi podróżami back in time. Oczywiście zważywszy na przykre wydarzenia, jakimi mnie powitał ten rok w swoich trzech pierwszych miesiącach, wydawałoby się, że jest to zrozumiałe (w przeciągu ostatnich 15 miesięcy straciłam obydwie Babcie i Dziadzia). Nie wiem jeszcze czego szukam, spoglądając za siebie. Może dowodu, że to co kiedyś miało miejsce, nie jest do końca stracone i dam radę to wszystko pozbierać w jedno miejsce. Może potrzebuję inspiracji… A może po prostu ukojenia. Czas pokaże.

Tymczasem, being sentimental as I am, zostawiam swoją nastoletnio-licealną cząstkę w postaci dwóch skrajnie różnych wierszy. I jeden i drugi bardzo mi się podobają, dlatego chciałam je zamieścić tutaj, żebym potem nie musiała ich szukać – jak mnie znowu na coś takiego najdzie – po porozrzucanych płytach i przenośnych dyskach twardych.

Ciekawe czy rozszyfrujecie, który był parę miesięcy przed maturą, a który po. 😛

 

Maskarada myśli (17.08.2006)

Piękne i czyste
nie są myśli moje wszystkie!
i tak jak w deszczu kropelki
wiosennie wędrujące z listka na listek niewielki
tak i one różne kierunki obierając
figlarnie mnie oblegają

i tych kilka wisi nade mną posępnie
kolejne smutku dodałyby chętnie
inne odrywają od rzeczywistości
niektóre krzyczą wręcz bez przyzwoitości
i jeszcze część z radości przyczepia mi skrzydła
a parę to z przeszłości widma

lecz wszystkie tańczą!

jak myśli moje tańczą wokół mojej głowy!
ta złapie tą i tańczy w takt do połowy
krok w przód krok w tył
podnosi się z podłogi pył
i płynnie i dalej
w rytm muzyki oplatającej salę
i w walcu wiedeńskim już wszystkie dookoła wirują
– we mnie swego widza wdzięcznie upatrują –
i jeszcze walc angielski i tango dumnie wstępuje
fox trot delikatnie stepuje
mambo zakreśla ósemki zgrabnie
samba ugina kolana wprawnie
cha cha w new yorku kroczy po bokach
a jive z wariacjami skacze w podskokach
a i tańców celtyckich też nie brakuje
tam walijski a tam irlandzki wnet podryguje!

i tak podążają w świat myśli moje
kiedy już wreszcie się z nimi oswoję
znikają na sali balowej
każda w kreacji swej wieczorowej
i tak z muzyką płyną
z czasem który przeminął

 

Stracone portrety (08.12.2005)

Milionami przelanych łez patrzymy na siebie
Ty na mnie tak jak ja na Ciebie
z takim niezrozumiałym wzruszeniem,
nieprzerwaną ciszą, własnym milczeniem…
Czy warto nam pozostawiać wspomnienie
dawnych siebie….?

Bezradność jak piasek przez palce nam się przesypuje:
moje natrętne myśli, że się w pułapce znajdujesz,
i Twoja próba ucieczki od strachu, że mnie nikt nie uratuje…
I tak stoimy naprzeciw siebie, a ciemna i straszna otchłań nas obejmuje:
patrzę na Ciebie i widzę, że przerażenie na Twojej twarzy panuje,
patrzysz na mnie i widzisz, że ja tak samo się czuję…

Roztrzaskali nam nasze szklane bezbronne marzenia, pełni złości,
i jeszcze pytają, czy mamy jakieś słabości…
Tak, to nasze stracone portrety ludzkich osobowości,
w których każdy każdemu poprzestawiał wartości,
a teraz… maszerujemy szlakiem wrogiej obojętności…
Czy zawsze mieliśmy takie wątpliwości?…

Z podciętymi skrzydłami coraz trudniej życiu sprostać…
i tak giniemy ciągle, upadamy, zbyt ciężko nam by powstać
i senne mary nas mijają, jakiś koszmar…
a Ty pomału nikniesz mi w oczach, znikasz gdzieś w ciemnościach
i coraz trudniej mi odnaleźć przed sobą Twoją postać
i sięgam po Ciebie i nie mogę dostać….

A może to mi się z Tobą nie udało zostać….

Gdzie są moja i Twoja postać?

Nieszczęśliwie wyglądając nasze portrety teraźniejsze są jak upomnienie…
może jednak warto nam było pozostawić wspomnienie
dawnych siebie…