Strona główna » Activities » A month ago…

A month ago…

IMG_7386

Już cały miesiąc mnie nie było na blogu, ale wypada mi chociaż się postarać napisać jeden post przez cały maj, więc oto on – częściowe (niestety nie dam rady zamieścić całości od ręki) podsumowanie maja (do części II o Prababciach na pewno wrócę niebawem) – miesiąca, który praktycznie od początku do końca był zaplanowany już od dłuższego czasu, z dodatkiem wydarzeń, które wpadły nam w plany „po drodze”, jak mój wyjazd do Londynu 1 maja, wyjazd do Warszawy na „Deszczową Piosenkę” 18 maja (który to wyjazd miał mieć miejsce w marcu, ale nie wyszło), a także 11-ste urodziny kuzyna Pana B, na które wybrałyśmy się razem z Małą A. Z pewnością będzie co wspominać, chociaż czas tak wypełniony minął nam błyskawicznie, a to jeszcze nie jest koniec podróżowania! Dopiero od połowy lipca trochę odetchniemy, aby we wrześniu zacząć nowy rozdział naszego życia, czyli „Ania idzie do szkoły”. Nadal mnie to trochę przeraża – w końcu będzie miała niecałe 5 lat, jak zacznie szkołę – ale mam nadzieję, że nie będzie tak źle!

Przestaję już odbiegać od tematu maja, i zaczynam krótką podróż w czasie od wpisu, który zaczęłam 8 maja, kiedy się łudziłam, że zdążę napisać coś sensownego przed wyjazdem do Polski. 😉

***

1.05

Maj zaczął się od mojej wizyty w Londynie (która w odróżnieniu do innych wydarzeń tego miesiąca nie była planowana od mniej więcej roku – trzeba pozwalać sobie na spontaniczność od czasu do czasu ;P), podczas gdy Pan B i Mała A mieli calusieńki dzień dla siebie, wraz z kolejną wycieczką do Dales (o pierwszej pisałam tutaj) – tym razem w towarzystwie wesoło rozgrzewającego słońca; a także z wypadem z Grandmą do Makro, aby porobić niewielkie zapasy żywnościowo-gospodarcze.

DSC02275

Wizytę w Dales udokumentowano niewielką ilością zdjęć, z czego to powyżej mi się najbardziej podoba: Mała A w kapeluszu z Hello Kitty i ze swoją czerwoną woodland hat, do której były poprzyczepiane skarby znalezione w lasku jak liście, kwiatki i piórka. Zrobione przez Pana B ma – według mnie – coś w sobie z ilustracji Dr Seuss!

Słonecznej pogody też nie brakowało w Londynie, gdzie od niepamiętnych czasów (bo w większości około 10 lat temu) przechadzałam się w okolicach angielskich zabytków i miejsc turystycznych w celu ich (kolejnego) obejrzenia wraz z przyjaciółmi. Co prawda płatne obiekty omijałam wielkim łukiem (jak wnętrze St Paul’s Cathedral), ponieważ są zdecydowanie nie na moją kieszeń, ale szczerze mówiąc przyjemnie było się wcielić poniekąd w rolę turysty – a nie kolejnego przejezdnego – czego już dawno będąc w Londynie nie robiłam.

IMG_7316 IMG_7339

Nasze spotkanie – z Ann, jej bratem i Janko – zaczęliśmy właśnie od katedry, jadąc potem metrem w stronę Westminster’u, aby przejść się stamtąd przez St James Park do Buckingham Palace. Nie da się ukryć, że pogoda sprzyjała spacerowi, a i nie obyło się bez porobienia zdjęć z pięknymi tulipanami w okolicach pałacu, na tle Big Ben’a. 🙂

IMG_7365 IMG_7409

Spod Buckingham Palace ruszyliśmy na piechotę do stacji metra, z której dotarliśmy do South Kensington, aby zajrzeć do Science Museum. Muzeum jak dla mnie było w miarę interesujące (chociaż poziom/piętro  nr 3 na temat tego co nas czeka w przyszłości kompletnie mnie rozczarował); większą część czasu spędziłam na poziomie nr 2 dotyczącym klimatu i jego ocieplenia, co szczerze mówiąc wprawiło mnie w dość posępny nastrój, bo rozwiązań na przeciwdziałanie tego zjawiska nie ma wiele, a geoengineering – które wydawałoby się w miarę sensowym działaniem (w porównaniu z redukcją carbon footprint) to tak naprawdę teoretyka póki co – i zastanawiam się czasami jak wiele się zmieni za 50 lat w naszym życiu, w życiu Małej A i jej przyszłej rodziny… Starając się nie kontemplować tego zbytnio i na poprawę humoru wyruszyłam na piętro nr 1 nazwane „Who am I?” z różnymi ciekawostkami, po czym stwierdziłam, że jednak aby chociaż po części zapomnieć o tym, czego się dowiedziałam piętro wyżej, potrzebuję się wybrać na retail therapy, co oczywiście oznaczało udanie się na parter do sklepu z pamiątkami i różnego rodzaju gadżetami.

IMG_7442 IMG_7448

Tak więc z muzeum wyszłam z książką dla Ani z różnymi eksperymentami dla dzieci (około dwadzieścia parę eksperymentów, ale na razie nie miałam okazji z Anią z tej książki skorzystać z powodu braku czasu), teleskopem z powiększeniem x8 i mikroskopem z powiększeniem x30 w jednym – w postaci podobnej do większego pióra albo długopisu (bardzo się Ani ten prezent spodobał, szczególnie część mikroskopowa), oraz ze świeczkami, których płomienie mają różne kolory po ich zapaleniu.

IMG_7470 IMG_7513

Po Science Museum panowie poszli swoją drogą do pub’u pooglądać mecz, a ja, Ann i Ika, która do nas doszła po wizycie w muzeum, pojechałyśmy do Gloucester Road Station, aby tam nieopodal w restauracji ASK zjeść obiad (z winem oczywiście ;)). Niedługo po obiedzie i obraniu kierunku Soho, dotarł do nas kolega z klasy licealnej i razem poszliśmy do pub’u, gdzie dołączyli do nas również Janko i brat Ann. Niestety, aby zdążyć na ostatni pociąg do domu (co mi się ledwo udało) musiałam opuścić towarzystwo niedługo po tym jak się już wszyscy ponownie zebraliśmy, ale i tak się cieszę, że miałam okazję się spotkać ze wszystkimi. 🙂 Dziękuję Wam!

IMG_7545 IMG_7549

3-5.05

Tuż po londyńskiej wizycie, 3 maja, nasza mini rodzinka udała się do Oxford’u (i to w nie byle jakim stylu, bo first class w pociągu, czego żadne z nas nie miało wcześniej przyjemności doświadczyć ;)), aby 4 maja uczestniczyć w ślubie i weselu przyjaciół z Reading Christopher’a (który jest Anglikiem, o którym się marzy, żeby spotkać po nauce angielskiego w szkole – z takim akcentem, jaki on ma, brzmi na takiego w pewnym sensie – zdecydowanie pozytywnym  – staroświeckiego Brytyjczyka, o którym się właśnie uczy w szkole!) i Vicky.  Nie będę nikogo oszukiwać – angielskie wesela nie za bardzo się umywają do tych naszych polskich (biased much?), ale z pewnością ciekawą tradycją są speeches pana młodego i jego świadka, które zazwyczaj są opatrzone w parę anegdot z życia wziętych. Tym razem panowie – jako wielcy fani Gwiezdnych Wojen – powrzucali również sporo odniesień do Star Wars, z powodu 4 maja (May the Forth [force] be with you). Z Gwiezdnych Wojen obejrzałam tylko jeden odcinek (ponoć jeden z tych trzech lepszych), ale i tak zrozumiałam dużo ze „Star Wars talks”, co uważam za niewielki sukces. 😉 Dodatkowym interesującym akcentem, zagwarantowanym przez państwa młodych było to, że na ślub i potem z powrotem na wesele jechaliśmy typowym czerwonym double-decker’em starej daty z drabinką do wyjścia dla kierowcy i otwartym tyłem ze schodami prowadzącymi do siedzeń na górze. Niestety nie porobiłam zbyt dużo zdjęć, ponieważ skupiłam się na filmowaniu… co w rezultacie zostawiło nas bez żadnych zdjęć pary młodej albo w ogóle w miarę znośnych zdjęć, ups! Co prawda czego nie ma na zdjęciach, jest w naszej pamięci, oby jak najdłużej. 🙂

DSC02283

I jakby nie patrzeć wszyscy się bardzo dobrze bawiliśmy, a Mała A to zupełnie szalała na parkiecie i ganiała wokół stołów wraz ze swoim partner in crime – dziewczynką nieco młodszą od Ani, która siedziała przy tym samym stole co my. Obydwie świetnie się bawiły w swoim towarzystwie, i aż do 10 wieczorem, kiedy to stwierdziliśmy z Panem B, że musimy się zacząć zbierać pomimo młodocianych sprzeciów, że „I’m not tired!!”. Ledwo weszliśmy do naszego hotelowego pokoju (czy właściwie dokładniej Travelodge) i Mała A praktycznie od razu padła. 😉

215360_868660483113_971129783_n 486731_868662084903_731308169_n

Od tamtego czasu co jakiś czas pyta, czy znowu możemy pojechać do hotelu, bo jej się TAK tam podobało!

***

I tym samym doszłam do końca tego wpisu, jeszcze ponad połowa miesiąca wspomnień przed nami, a więc do zobaczenia! 🙂 A w międzyczasie zapraszam na niedawno stworzoną stronę facebook’ową bloga tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s